czwartek, 3 kwietnia 2014
czwartek, 27 lutego 2014
Rozdział I
Nie ma chyba nic gorszego, niż znajdować się w miejscu, w którym nie chciałam być. Zawsze uczyłam się w domu i to mi wystarczyło w zupełności. Wraz z An sprawdziłyśmy nasz plan lekcji. Po chwili znalazłyśmy się w sali biologicznej i zajęłyśmy miejsce pod oknem na samym końcu. Wszystkie ławki był zajęte prócz tej przed nami. Po chwili do sali wbiegło dwóch chłopaków.
- Leon i Luke znowu spóźnienie. - oburzył się nauczyciel
- Pan wybaczy - zaśmiali się i usiedli do ławki przed nami. Jeden z nich uśmiechnął się w moją stronę więc zmusiłam się i odwzajemniłam uśmiech. Miałam tylko nadzieję, że nie wyglądało to jak grymas. W torbie zaczęłam szukać książki i jak zwykle musiałam narozrabiać. Profesor odwrócił się i spojrzał na mnie a następnie na An.
- A panienki to przepraszam kim są? - zapytał lekko zdenerwowany. Podniosłam swoje cztery litery z krzesła.
- P..przepraszam. Nazywam się Stella Wood i jestem tu nowa. A to jest Ana Cage również nowa uczennica - przyjaciółka wykonała gest dłonią na przywitanie.
- Dobrze. Usiądź. Jestem Pan Willson i oby sytuacja z przed chwili się więcej nie powtórzyła. - kiwnęłam głową na znak, że zrozumiałam. Profesor znów zaczął coś pisać na tablicy. Spojrzałam w prawo i dostrzegłam chłopaka wpatrującego się we mnie. No nic. Po 40 minutach usłyszałam upragniony dzwonek na przerwę. Udałyśmy się przed szkołę i zajęłyśmy miejsca przy stoliku.
- Cześć nowe - równo skierowałyśmy wzrok na dwie postacie stojące prze nami. Byli to spóźnialscy. Spojrzałam na chłopaka po lewej. Dostrzegłam jego prześliczne niebieskie oczy. Jestem Luke a to mój przyjaciel Leon. Można się przysiąść?
- Jasne - odpowiedziała przyjaciółka.
- Skąd jesteście? - zaczął wypytywać Leon.
- Z Kanady. Czy to ważne? - zapytałam lekko wściekła.
- Może tak może nie - zaśmiał się. - dobra zwijamy. Do zobaczenia piękne - puścili oczko i poszli. Wreszcie.
- Jestem czerwona? - szybko zapytała.
- Może troszeczkę - zaczęłam się śmiać i szturchać przyjaciółkę. Widocznie któryś z nich wpadł jej w oko. Ach ta młodzieńcza miłość. Z budynku zabrzmiał dzwonek na następna lekcje. Na tej lekcji jestem w innej grupie niż Ana. Powędrowałam do sali, w której miałam lekcje. Kiedy weszłam do sali wszystkie pary oczu zwróciły się na moją osobę.
- Jak się nie mylę to pani Wood, Stella Wood - usłyszałam chichot klasy.
- Tak - lekko się zaczerwieniłam
- Proszę zająć miejsce - zaczął się rozglądać po sali - o tam - wskazał na ławkę przy oknie na samym końcu. Odetchnęłam z ulgą i zajęłam miejsce. Nauczyciel zaczął opowiadać. Znudzona patrzałam w okno i podziwiałam naturę.
- Znowu za mną - z zamyśleń wyrwał mnie znajomy głos. - mogę usiąść koło Ciebie? - kiwnęłam głową. Chłopak zabrał swoje rzeczy i przysiadł się. Reszta lekcji przebiegła spokojnie. Podeszłam do szafki i schowałam książki. Udałam się w kierunku wyjścia.
- Czekaj - sąsiad z ławki złapał mnie za ramię. Obróciłam się. - dasz się wyciągnąć gdzieś dzisiaj?
- Może - uśmiechnęłam się i zostawiłam zdezorientowanego chłopaka.
- O 19 przed szkołą - zdążył jeszcze dopowiedzieć. Droga do domu zajęła mi 20 minut. Po wejściu do środka zdjęłam buty i szybko udałam się na górę. Weszłam do mojego pokoju i wyjęłam dres z szafy i spięłam włosy. Po tej czynności położyłam się na łóżko rozmyślając o dniu w szkole. Może to nie jest aż takie złe. Da się przyzwyczaić. Mój telefon za wibrował. Podniosłam go i spojrzałam na wyświetlacz. Nieznany numer. Otworzyłam wiadomość. To co przeczytałam zmroziło mi krew w żyłach. "Wiem kim jesteś. Jeśli nie chcesz żeby to się wydało masz wykonać to co karze. A tak przy okazji ładne ciało :* Od teraz Szef". Szybko podeszłam do okna i zasłoniłam zasłony. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 18:30. Kurcze, na śmierć zapomniałam. Szybko podeszłam do szafy i wyszukałam zestaw na dzisiaj. Następnie poszłam do łazienki poprawić makijaż i włosy. Po chwili znalazłam się na dole.
- A Ty moja panno dokąd? - głos taty nie brzmiał za wesoło. Nie mogę opuszczać domu bo jest to dla mnie niebezpieczne.
- Na spotkanie z kolegą. Obiecuję, że nie wrócę późno - zrobiłam psie oczka. Zawszę tak go zmiękczam hah
- No dobrze. Masz być w domu najpóźniej 22 jasne?
- Jak słońce. Kocham was - w drzwiach minęłam się jeszcze z An. Nie wiem jakim cudem, ale już 10 minut później byłam pod szkołą. Leon już tam był. Spacerowaliśmy po parku
- Nie jest Ci zimno - zapytał, patrząc na moją cienką bluzkę.
- Rzadko jest mi zimno.
- Tęsknisz za swoim miastem?
- Czasami - lekko się uśmiechnęłam - Ale tutaj też jest ładnie.
- Tęsknisz pewnie za przyjaciółmi
- Niezbyt. W tym mieście co mieszkałam roiło się od fałszywości. Jedyna prawdziwą przyjaciółką to Ana. Mogę jej wszystko powiedzieć.
- Nieźle. Tu jest małe miasteczko więc łatwo znaleźć przyjaciół. - uśmiechnął się. Po chwili niezręcznej ciszy odezwałam się.
- Fajnie się z Tobą gada. - zarumieniłam się
- Jutro też się spotkamy? - zapytał niepewnie.
- Jasne - odparłam szybko.
- To super! - Leon podniósł się i podał mi rękę. Chwyciłam ją i zeskoczyłam z murka. Z daleka dostrzegłam znowu tą postać. Kobieta w czerwonej pelerynie. - Co jest? - zaczął się rozglądać.
- Nic - szybko odparłam, żeby nie zauważył tej kobiety. - Możemy już stąd iść?
- No okej. - Chłopak odprowadził mnie pod dom. Tam się przytuliliśmy na pożegnanie. Dostałam jeszcze całusa w policzek. - To do zobaczenia jutro - pomachał i zniknął za zakrętem. Weszłam do środka i od razu mama zasypała mnie pytaniami
- I jak było w szkole?
- Do dupy.
- Jak Ty się wyrażasz Stella!
- Nie ma lepszego określenia na to.
- Kochanie potrzebujesz czasu na przyzwyczajenie się. Ana już to zrobiła.
- Wszyscy gapią się na nas jak na dziwadła!
- Bo jesteście nowe. W poniedziałek będzie lepiej. - Przewróciłam oczami i poszłam na górę. Włączyłam muzykę i poszłam się wykąpać. Po tej czynności wyłączyłam ją i położyłam się do łóżka. Może mama ma rację. Zobaczymy co wydarzy się w poniedziałek. Ze zmęczenia po ciężkim dniu odpłynęłam do krainy Morfeusza.
-------------------------------------------------------
I mamy rozdział pierwszy. Teraz mały szantażyk :)
5 komentarzy = następny rozdział :D
- Leon i Luke znowu spóźnienie. - oburzył się nauczyciel
- Pan wybaczy - zaśmiali się i usiedli do ławki przed nami. Jeden z nich uśmiechnął się w moją stronę więc zmusiłam się i odwzajemniłam uśmiech. Miałam tylko nadzieję, że nie wyglądało to jak grymas. W torbie zaczęłam szukać książki i jak zwykle musiałam narozrabiać. Profesor odwrócił się i spojrzał na mnie a następnie na An.
- A panienki to przepraszam kim są? - zapytał lekko zdenerwowany. Podniosłam swoje cztery litery z krzesła.
- P..przepraszam. Nazywam się Stella Wood i jestem tu nowa. A to jest Ana Cage również nowa uczennica - przyjaciółka wykonała gest dłonią na przywitanie.
- Dobrze. Usiądź. Jestem Pan Willson i oby sytuacja z przed chwili się więcej nie powtórzyła. - kiwnęłam głową na znak, że zrozumiałam. Profesor znów zaczął coś pisać na tablicy. Spojrzałam w prawo i dostrzegłam chłopaka wpatrującego się we mnie. No nic. Po 40 minutach usłyszałam upragniony dzwonek na przerwę. Udałyśmy się przed szkołę i zajęłyśmy miejsca przy stoliku.
- Cześć nowe - równo skierowałyśmy wzrok na dwie postacie stojące prze nami. Byli to spóźnialscy. Spojrzałam na chłopaka po lewej. Dostrzegłam jego prześliczne niebieskie oczy. Jestem Luke a to mój przyjaciel Leon. Można się przysiąść?
- Jasne - odpowiedziała przyjaciółka.
- Skąd jesteście? - zaczął wypytywać Leon.
- Z Kanady. Czy to ważne? - zapytałam lekko wściekła.
- Może tak może nie - zaśmiał się. - dobra zwijamy. Do zobaczenia piękne - puścili oczko i poszli. Wreszcie.
- Jestem czerwona? - szybko zapytała.
- Może troszeczkę - zaczęłam się śmiać i szturchać przyjaciółkę. Widocznie któryś z nich wpadł jej w oko. Ach ta młodzieńcza miłość. Z budynku zabrzmiał dzwonek na następna lekcje. Na tej lekcji jestem w innej grupie niż Ana. Powędrowałam do sali, w której miałam lekcje. Kiedy weszłam do sali wszystkie pary oczu zwróciły się na moją osobę.
- Jak się nie mylę to pani Wood, Stella Wood - usłyszałam chichot klasy.
- Tak - lekko się zaczerwieniłam
- Proszę zająć miejsce - zaczął się rozglądać po sali - o tam - wskazał na ławkę przy oknie na samym końcu. Odetchnęłam z ulgą i zajęłam miejsce. Nauczyciel zaczął opowiadać. Znudzona patrzałam w okno i podziwiałam naturę.
- Znowu za mną - z zamyśleń wyrwał mnie znajomy głos. - mogę usiąść koło Ciebie? - kiwnęłam głową. Chłopak zabrał swoje rzeczy i przysiadł się. Reszta lekcji przebiegła spokojnie. Podeszłam do szafki i schowałam książki. Udałam się w kierunku wyjścia.
- Czekaj - sąsiad z ławki złapał mnie za ramię. Obróciłam się. - dasz się wyciągnąć gdzieś dzisiaj?
- Może - uśmiechnęłam się i zostawiłam zdezorientowanego chłopaka.
- O 19 przed szkołą - zdążył jeszcze dopowiedzieć. Droga do domu zajęła mi 20 minut. Po wejściu do środka zdjęłam buty i szybko udałam się na górę. Weszłam do mojego pokoju i wyjęłam dres z szafy i spięłam włosy. Po tej czynności położyłam się na łóżko rozmyślając o dniu w szkole. Może to nie jest aż takie złe. Da się przyzwyczaić. Mój telefon za wibrował. Podniosłam go i spojrzałam na wyświetlacz. Nieznany numer. Otworzyłam wiadomość. To co przeczytałam zmroziło mi krew w żyłach. "Wiem kim jesteś. Jeśli nie chcesz żeby to się wydało masz wykonać to co karze. A tak przy okazji ładne ciało :* Od teraz Szef". Szybko podeszłam do okna i zasłoniłam zasłony. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 18:30. Kurcze, na śmierć zapomniałam. Szybko podeszłam do szafy i wyszukałam zestaw na dzisiaj. Następnie poszłam do łazienki poprawić makijaż i włosy. Po chwili znalazłam się na dole.
- A Ty moja panno dokąd? - głos taty nie brzmiał za wesoło. Nie mogę opuszczać domu bo jest to dla mnie niebezpieczne.
- Na spotkanie z kolegą. Obiecuję, że nie wrócę późno - zrobiłam psie oczka. Zawszę tak go zmiękczam hah
- No dobrze. Masz być w domu najpóźniej 22 jasne?
- Jak słońce. Kocham was - w drzwiach minęłam się jeszcze z An. Nie wiem jakim cudem, ale już 10 minut później byłam pod szkołą. Leon już tam był. Spacerowaliśmy po parku
- Nie jest Ci zimno - zapytał, patrząc na moją cienką bluzkę.
- Rzadko jest mi zimno.
- Tęsknisz za swoim miastem?
- Czasami - lekko się uśmiechnęłam - Ale tutaj też jest ładnie.
- Tęsknisz pewnie za przyjaciółmi
- Niezbyt. W tym mieście co mieszkałam roiło się od fałszywości. Jedyna prawdziwą przyjaciółką to Ana. Mogę jej wszystko powiedzieć.
- Nieźle. Tu jest małe miasteczko więc łatwo znaleźć przyjaciół. - uśmiechnął się. Po chwili niezręcznej ciszy odezwałam się.
- Fajnie się z Tobą gada. - zarumieniłam się
- Jutro też się spotkamy? - zapytał niepewnie.
- Jasne - odparłam szybko.
- To super! - Leon podniósł się i podał mi rękę. Chwyciłam ją i zeskoczyłam z murka. Z daleka dostrzegłam znowu tą postać. Kobieta w czerwonej pelerynie. - Co jest? - zaczął się rozglądać.
- Nic - szybko odparłam, żeby nie zauważył tej kobiety. - Możemy już stąd iść?
- No okej. - Chłopak odprowadził mnie pod dom. Tam się przytuliliśmy na pożegnanie. Dostałam jeszcze całusa w policzek. - To do zobaczenia jutro - pomachał i zniknął za zakrętem. Weszłam do środka i od razu mama zasypała mnie pytaniami
- I jak było w szkole?
- Do dupy.
- Jak Ty się wyrażasz Stella!
- Nie ma lepszego określenia na to.
- Kochanie potrzebujesz czasu na przyzwyczajenie się. Ana już to zrobiła.
- Wszyscy gapią się na nas jak na dziwadła!
- Bo jesteście nowe. W poniedziałek będzie lepiej. - Przewróciłam oczami i poszłam na górę. Włączyłam muzykę i poszłam się wykąpać. Po tej czynności wyłączyłam ją i położyłam się do łóżka. Może mama ma rację. Zobaczymy co wydarzy się w poniedziałek. Ze zmęczenia po ciężkim dniu odpłynęłam do krainy Morfeusza.
-------------------------------------------------------
I mamy rozdział pierwszy. Teraz mały szantażyk :)
5 komentarzy = następny rozdział :D
Bohaterowie
Stella Wood (18) - Godna zaufania dziewczyna. Uwielbia ćwiczyć na wf. Jej ulubiony sport to łyżwiarstwo figurowe. Zazwyczaj miła lecz jak trzeba pokazuje swoją złą stronę. Nie dawno wprowadziła się do miasteczka Cambridge. Ma pewną tajemnicę, którą zna tylko rodzina i przyjaciele.
Ana Cage (18) - Wygadana i wrażliwa dziewczyna. Zawsze pomocna. Jej ulubiony przedmiot to Angielski. Ulubionym sportem jest pływanie. Wredna dla wrogów miła dla przyjaciół. Przeprowadziła się z rodziną Stelli. Wie o sekrecie swojej najlepszej przyjaciółki.
Leon Brown (18) - Szkolny przystojniak. Chłopak nie boi się ryzyka. Lubi doświadczać nowych rzeczy. Nowym w szkole daje popalić. Nazywa to chrztem nowicjuszy. Uwielbia grać w nogę i kosza. Nie lubi arogancji, ale sam czasem taki potrafi być.
Luke Miller (18) - Przystojniak uwielbiany przez całą szkołę. Jeśli chodzi o sport to uwielbia siatkówkę i kosza. Lubi bawić się dziewczynami. Zawsze pomaga przyjacielowi chrzcić nowicjuszy. Zawsze wykazuje się odwagą. Szalony chłopak.
Tajemnicze postacie:
Wiadomo tylko, że na imię mu Max Willson.
Nie wiadomo kim jest ta kobieta. Obserwuje dziewczyny od dwóch lat.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)